parallax background

Posługa misyjna w Turcji

14 lutego 2021
Wolontariat Wincentyński
13 lutego 2021
Przedszkolaki pomagają
24 lutego 2021

Kiedy św. Matkę Teresę zapytano, jak to się stało, że tak poświęca się ubogim ulicy, odpowiedziała: „Gdybym się nie zatrzymała przy pierwszym ubogim, nigdy bym nie zrobiła tego, do czego wezwał mnie Pan”.

W naszym życiu są różnorodne sytuacje, które mogą zmienić nasze życie o 180 stopni. Celowo użyłam słowa „mogą”, gdyż danie odpowiedzi Bogu należy zawsze do człowieka. Pan Bóg w swej wszechmocy zostawia nam, małym ludziom, wolność wyboru i decyzji.

Szpital pw. Św. Jerzego w Stambule to przepiękna historia Opatrzności Bożej i ludzkiej odpowiedzi w ciągu wieków. W roku 1872, gdy w Imperium Otomańskim panowała epidemia cholery, siostra Józefa Leopoldyna Brandis - ówczesna przełożona Sióstr Miłosierdzia Św.Wincentego a Paulo w Austrii (Graz), na prośbę sułtana wysłała kilka sióstr do posługi umierającym i pielęgnacji zakażonych. Siostry posługiwały przy malutkim mobilnym ambulatorium (podobnym do Wozu Drzymały)… dzisiejszy „wincibus” ;)

Siostry zostały! Powstał pierwszy budynek szpitalny. Od 1877 r. siostra Franciszka Kolberg, pierwsza służebna stałej wspólnoty, zapisała się jako bardzo dobra i odważna szarytka. Od tamtego czasu szpital nieprzerwanie posługuje tutejszej ludności. Pieczę nad szpitalem sprawują siostry z Prowincji Austriackiej (dziś Prowincja Środkowej Europy).

Szpital w czasie cholery-1872

1872 - szpital podczas epidemii cholery

wejscie do szpitala-dzis

Wejście do szpitala dzisiaj

W 2003 roku przyjechała do Stambułu polska siostra Joanna Baćmaga, która początkowo służyła jako instrumentariuszka na bloku operacyjnym, a potem w kolejnych działach szpitala, nie szczędząc sił ani zdrowia. Jest do stałej dyspozycji każdego, kto potrzebuje wsparcia, informacji czy po prostu obecności. Służy także znajomością języka francuskiego i niemieckiego.

Rok 2020 na długo pozostanie w naszej pamięci jako rok wielkiego cudu.

Siostra Joanna, jak wiele osób w tym czasie, została zarażona koronawirusem. Choroba postępowała galopująco. W Wielki Piątek była już na intensywnej terapii, potem śpiączka, respirator i… długie oczekiwanie na choćby maleńki znak nadziei na życie. W Poniedziałek Wielkanocny stan pogarsza się, rzekomo bez szans na przeżycie... ale... w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, po kolejnej próbie, organizm podejmuje oddech i zaczyna się „nowe życie” z długą rekonwalescencją.

W tym czasie płyną ku Niebu modlitwy i nadzieja z różnych zakątków świata, z różnych narodów, opcji i religii. Wiele osób modli się do „Boga siostry Joanny”. Nawet Ci, dla których Bóg jest jedynie abstrakcją, modlą się do „Boga, którego znają siostry”. Dla personelu szpitala jest to wyjątkowy czas współpracy i szacunku dla życia, a ponieważ od roku 2015 siostra Joanna pełni w szpitalu nadrzędną funkcję, tzn. jest zarówno Siostrą Służebną we wspólnocie, jak i zarządcą całego szpitala z podlegającymi jej: dyrektorem, lekarzem naczelnym i całym personelem - „egzamin jedności w przyjaźni” jest zdany na maksa.

Po tej wielkiej próbie szpital z nowym zapałem podejmuje posługę ludziom wielkim i małym tego świata.

Oprócz tubylców, w ostatnim czasie przybywa wielu uchodźców, a wśród nich ludność z Konga, Kamerunu, Angoli, Syrii, Iraku… i wielu wielu innych państw świata.

Szpital jest instytucją prywatną, a co za tym idzie, trzeba mieć pieniądze na wizytę lekarską czy podstawowe badania. Niejednokrotnie spotykamy ludzi, których na to po prostu nie stać. Pomocą są różne organizacje pozarządowe, np. Caritas czy ośrodki pomocy uchodźcom. Niestety wiele osób nie korzysta z tych środkow z różnych względów, m.in. są tak chorzy, że z trudem przychodzą do szpitala nie szukając pośredników, inni mają wiele kilometrów do pokonania, aby uzyskać wsparcie danej organizacji (tak dla przypomnienia - Stambuł to miasto zbudowane na 7 wzgórzach, liczące ponad 15 milionów ludności), innych przyprowadzają znajomi, bo wiedzą, że w szpitalu u sióstr ktoś się nimi zajmie… i tak bywa ;)

Oprócz chorych przychodzących do szpitala, przychodzą też ludzie, którzy po prostu potrzebują zostać wysłuchani. Często osoby odwiedzajace swoich bliskich proszą siostry o modlitwę wstawienniczą nad konkretnym chorym i nie przeszkadza im, że jako muzułmanie lub niechrześcijanie zwracają się do sióstr zakonnych, bo wierzą w moc tej modlitwy (wiedzą o niej z doświadczenia poprzednich pokoleń). Głośno dają temu świadectwo, kiedy wspominają, jak ktoś z rodziny (babcia, dziadek, mama, tata...) doświadczył pomocy duchowej czy materialnej. Z dumą słuchamy tych świadectw, szczególnie gdy wypowiadane są głośno wobec personelu i chorych oczekujących na konsultację. Zdajemy sobie sprawę z chlubnego dziedzictwa naszych poprzedniczek, na którym możemy teraz swobodnie budować tak szerokie relacje.

Obecnie jest nas we wspólnocie osiem sióstr z czterech narodowości: 4 z Austrii, 1 z Kosowa, 1 z Czech i 2 z Polski: s. Joanna Baćmaga oraz przybyła w 2018 r. s. Arleta Chmist. Służba w szpitalu i we wspólnocie jest bardzo różnorodna: pralnia, kuchenka, przyjmowanie i przygotowywanie chorych do konsultacji, tłumaczenia na język turecki, posługa słuchania i modlitwy wraz z odpowiedzialnością przed Panem Bogiem za powierzonych i zadanych nam ludzi. Każdy dzień przynosi nowe twarze, nowe problemy, nowe radości i sytuacje, którym trzeba stawić czoła. Dobry Bóg doskonale zna nasze umiejętności i możliwości, bo to wszystko pochodzi od Niego, ale wybór by tak a nie inaczej zareagować czy wspomóc, stanowi naszą ludzką odpowiedź. Dlatego bardzo potrzebujemy modlitwy za nas, abyśmy mogły być Żywą Ewangelią - bo tylko tak tutaj możemy ewangelizować, a ludzkie ułomności też nie śpią.

Pragniemy więc skorzystać z możliwości, aby serdecznie podziękować wszystkim, którzy do tej pory wspierali i nadal wspierają nas ofiarą cierpienia i modlitwą, którą zna tylko Bóg; wszystkim ofiarodawcom, dzięki którym szpital może funkcjonować (od państwa nie otrzymujemy żadnego wsparcia finansowego, a podatki trzeba zapłacić). Dziękujemy też za wszelkie pozdrowienia i życzenia telefoniczne, listowe, mailowe… są one dla nas zapewnieniem, że na Bożej Niwie nie jesteśmy same.

Niech błogosławieństwo Pana Jezusa będzie nagrodą dla wszystkich

współmisjonarzy na „pośredniej linii frontu”.

Siostry : Joanna Baćmaga i Arleta Chmist (Prowincja Krakowska) Prowincja Środkowej Europy-Austria.