Autostrada do Nieba

Nazwa, jaką siostra Jadwiga nadała temu miejscu, powoduje często uniesienie brwi, zdziwienie. A ruch tutaj panuje szybki, jednokierunkowy, jak na autostradzie. Pokutuje jeszcze pesymistyczne określenie hospicjum jako „umieralni”, co niesie ze sobą całą gamę ponurych skojarzeń. Wiele osób przyznało, że uprzedzenie to porzucili w konfrontacji z rzeczywistością.

Opieka paliatywna w hospicjum ma na celu poprawę jakości życia pacjentów i ich rodzin, stających wobec problemów wynikających z choroby zagrażającej życiu. Słowo to wywodzi się od łacińskiego „palium” oznaczającego płaszcz. W kontekście medycznym wiąże się z łagodzeniem i skrywaniem przykrych objawów. Prof. Jacek Łuczak, pionier medycyny paliatywnej w Polsce, stwierdza: „Hospicjum to nie instytucja, ale idea całościowej opieki paliatywnej, otulającej delikatnym płaszczem cierpiącą osobę z jej obolałym ciałem, zranioną psychiką i udręczoną duszą”.

Wielką łaską jest dla nas bycie świadkami wzruszających powrotów do Boga i spotkań z Nim w zwykłej codzienności hospicjum. Już samo to miejsce, z Jezusem Miłosiernym widocznym u wylotu korytarza, w bliskości sakramentów i ludzkiego towarzyszenia, sprzyja uporządkowaniu relacji z Bogiem i ludźmi. Pewien starszy pan wyraził szczerą radość, że mógł się wyspowiadać po 40-latach, gdyż „ten starszy ksiądz wytłumaczył mu tak jasno to, czego inni nie umieli”. Innym razem siostra odkryła w rozmowie z rodziną, że pacjentka nie przystępowała kilkadziesiąt lat do sakramentów. Twierdziła, że nie umie już się spowiadać, więc przez kilka dyżurów była stopniowo przygotowywana i ośmielana do sakramentu pojednania… Czasem niby od niechcenia chorzy rzucają pytania o swój dalszy los, o cel i sens egzystencji… dzielą się refleksjami…

W tym roku mija 20 lat, od kiedy ks. proboszcz Józef Poremba, pomysłodawca i budowniczy Hospicjum w Dąbrowie, zwrócił się do szarytek, by otoczyły płaszczem opieki przyjmowanych tu chorych. Współpracując z całym zespołem terapeutycznym i duszpasterskim, posługiwały tutaj zawsze dwie lub trzy siostry pielęgniarki. Patronem placówki jest św. Brat Albert, który przejawiał tę samą miłość do Ubogich, co nasz św. Wincenty. Obaj wzywają nas do otoczenia troską ciał i dusz udręczonych ludzi, dziś powiedzielibyśmy – do holistycznej opieki nad nimi na ostatnim etapie ich drogi do Domu Ojca.

Tegoroczna uroczystość odpustowa ku czci św. Brata Alberta łączyła się z 20 rocznicą rozpoczęcia działalności przez Hospicjum. Mszy św. przewodniczył ks. bp Stanisław Salaterski. W swojej homilii zachęcał chorych, aby starali się przyjmować chrześcijańską postawę wobec cierpienia. Wezwał także pracowników do ciągłego odnawiania motywacji w posłudze, oraz powracania do źródła – zawołania św. Brata Alberta by „być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole…”. Później przy stole dzielono się radością i wspomnieniami początków.

Prosimy o modlitwę, byśmy na tym ostatnim odcinku drogi umiały ukazywać chrześcijańską nadzieję, bo przecież autostrada powinna czynić przejście przez granicę łagodniejszym i bezpieczniejszym. A jeśli jest to granica życia doczesnego i wiecznie szczęśliwego – nie wolno nam poddawać się trendom ucieczkowym dzisiejszej kultury, traktującej umieranie jako niewygodny i zakazany temat – swoiste „tabu”.